czwartek, 29 marca 2018

Londyńska eskapada

Od Londynu minęło trochę czasu... Trochę dużo czasu, jakieś cztery miesiące. Dzięki temu jestem w stanie stwierdzić czy było warto. Otóż i tak i nie. Tak - kolejna stolica wpadła, z resztą kto nie chciałby zobaczyć miasta gdzie zrodził się zespół, który zmienił spojrzenie na muzykę rozrywkową. Nie - koszta, nie sądziliśmy, że Londyn jest TAK drogi.



Może zacznę od początku, jakim cudem wylądowałam w Londynie.
Wszystko zaczęło się od jednego telefonu, który pociągnął lawinę zdarzeń. Wiązało się to z dużym stresem, bo bilety kupione natomiast noclegu brak. Wszystko drogie, lokalizacja nie ta, a to pokój nie taki i wiele innych czynników, które sprawiały że miało się ochotę wszystko rzucić i olać sprawę.Jak już udało się coś znaleźć, niestety okazało się to nieaktualne. Znów wróciliśmy do punktu wyjścia. Koniec końców, zakwaterowaliśmy się w dość fajnym hotelu co według mnie było za drogie i równie dobrze mogłabym spać w jakimś hostelu, ale niestety moje zdanie mało znaczyło.

 Pierwsze wrażenia.
 Na pewno zrobiło na mnie wrażenie jego wielkość. Londyn jest jednym z większych miast jakie miałam okazję odwiedzić/zwiedzić. Jego wszech obecny chaos, który troszeczkę przytłaczał.
Londyn zadziwił mnie mieszanka architektury i kulturową, gdzie akurat to drugie nie za bardzo mi pasowało. Miałam wrażenie, że przez to cała brytyjskość umiera. Jestem z tych tolerancyjnych osób, którym nie przeszkadza to, że ktoś jest innego wyznania, koloru skóry czy też innej orientacji. W Londynie to mi przeszkadzało, może dlatego że znając choć trochę historię wiem, że Londyn nie był wcale taki miły wobec innych ras. Teraz tam było wszystko, przez co bałam się zgubić albo zostać na chwilę sama.

Kiedy pierwsze wrażenie opadło, zauważyłam jaki Londyn jest tak na prawdę brudny. Wszechobecne śmieci leżały wszędzie, zaczynając od centrum kończąc na obrzeżach. To mnie strasznie zniechęciło do tego miasta. Na zdjęciach czy filmach zawsze był taki piękny czysty a tu taka niespodzianka.
Kolejnym minusem była bardzo zmieszana architektura. Budynki z czasów średniowiecza były zmieszane z nowoczesnymi biurowcami. To po prostu było złe dla oka.
Wiem, że miasta się rozwijają, ale niestety nie lubię tych przeszklonych budynków, które jedynie szpecą krajobraz.

Co na pewno skradło moje serce to parki. Piękne, zadbane i CZYSTE! Pogoda nam dopisała, dzięki czemu mogliśmy spokojnie chodzić po Hyde Park i Buckingham park nie martwiąc się że zmokniemy. Podczas naszego spaceru mogliśmy spotkać beztroskie wiewiórki oraz różne gatunki ptaków. I nie mówię tu o gołębiach 😋

Po powrocie byłam bardzo zniesmaczona wizytą w tym mieście, ale patrząc na to z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć że:
1. Jeden dzień to za mało na zwiedzenie Londynu i odkrycie ciekawszych miejsc niż te co są na pocztówkach.
2. Lepiej pojechać tam bardziej w marcu kiedy dni są już dużo dłuższe niż w listopadzie gdzie po godzinie 17 jest już ciemno.
3. Trzeba zabrać więcej kasy. Na jeden dzień trzeba liczyć ok. 50 funtów na osobę ( nie wliczam tu komunikacji miejskiej)

Czy bym pojechała jeszcze raz do Londynu? Myślę, że tak. Tylko że teraz bym wybrała inne miejsca do zwiedzenia np. Notting Hill lub pójściem szlakiem Harrego Pottera. Na pewno bym pojechała na dłużej niż jeden dzień 😉 stąd miałam Londyn w pigułce. Myślę że tydzień by starczył, no i bym zabrała więcej funtów. Nie można zapomnieć o muzeach. Jest tam bardzo wiele darmowych muzeów które warto zaliczyć. Moim mikro marzeniem jeśli będę tam jeszcze raz to odwiedzenie muzeum narodowego i historii naturalnej.

 Niestety Londyn jest drogą imprezą stąd biedny student nie bardzo może pozwolić sobie na szaleństwa. Myślę że też to mnie zniechęciło do tego miasta, że jest cholernie drogi. Sama komunikacja miejska jest bardzo droga bo 40 funtów kosztuje wyrobienie karty i załadowanie jej na kilka przejazdów.

Czy polecam Londyn? I tak i nie. To zależy od preferencji czy lubi się duże miasta, ich chaos i mieszankę kultur. Nie - jeśli zarabiasz minimalna, do tego studiujesz i masz na utrzymanie 2 gryzoni. Tak - jeśli studiujesz dziennie i jeszcze sam parę groszy zarabiasz mieszkając u rodziców.

Myślę, że popełniliśmy sporo błędów szykując się na ten wyjazd m.in. nie zbierając ostatecznie odpowiedniej ilości gotówki. Także mam kilka rad jak przygotować się na wyjazd:
1. Loty - warto przeglądać różne wyszukiwarki najtańszych lotów, gdzie możemy sobie sami wybrać czas wyjazdu.
2. Gotówka - lecąc do Londynu warto przeszukać milion stron z różnymi produktami, żeby mniej więcej zorientować się cenowo co i jak. Najlepiej zbierać funty już tak z 3 miesiące przed (jeśli oczywiście jest możliwość)
3. Nocleg - tu zaczynają się schody. Bo znalezienie czegoś w przystępnej cenie i w dobrej lokalizacji to jest wyzwanie. Niestety szukając noclegu najlepiej na kilka miesięcy przed rezerwować, bo tylko wtedy idzie w całkiem całkiem cenie coś znaleźć.
4. Atrakcje - najlepiej spisać sobie wszystkie atrakcje jakie chcemy odwiedzić. Dobrym pomysłem jest zaznaczenie owych atrakcji na mapie dzięki czemu z łatwością będzie można zapytać kogoś o drogę i nie błądzić.

Daje temu miastu mocne 6/10, ale dam mu jeszcze szansę jeśli uda mi się kolejny raz do niego zawitać.
A teraz czas na zdjęcia! Dużo zdjęć!

czerwone piętrowe autobusy, najbardziej rozpoznawalny znak Londynu

Tower Bridge

Fragment Tower of London i "pięknych" biurowców

widok na Tamizę z Tower Bridge

chyba jedna z największych stacji metra w Londynie - Victoria

Wellinghton Arch

Pałac Buckingham

Odwiedziliśmy St James's Park

Oko Londynu

Pałac Westminsterski od strony Tamizy

Fragment Pałacu Westminsterskiego

Niestety Big Ben w rusztowaniach...

The Albert - jedna z wielu knajpek w Londynie, postawiona wśród pięknych biurowców

Harrods

Urocza, maleńka włoska knajpka!

Staw, a może jeziorko w Hyde Park

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz