Jako, że rok 2016 dobiega końca można powoli podsumować wszystkie wydarzenia, które się przez te 366 dni odbyły.
Zacznę od wydarzeń najświeższych:
* Przeżyłam cały rok bez wypadku, złamania i ogólnie wciąż żyję oraz to że nikogo w tym roku nie zabiłam!
* I niestety zmarło wiele, wspaniałych i wybitnych osób....
* Poznałam prawdziwych przyjaciół!
* Poznałam wiele ciekawych i fajnych osób, co dla mnie jest to wyczyn życia bo raczej nie jestem osobą, która lubi poznawać przypadkowych ludzi i utrzymywać z nimi znajomość.
* Znalazłam pracę, z której w sumie to jestem zadowolona. Dobrze płatna, ale niestety chodzę na późne godziny, przez co późno wracam... Eh, nie można mieć przecież wszystkiego.
* Dostałam się na wymarzone studia, choć jeszcze parę tygodni temu nie wiedziałam, że jednak to jest to, co w sumie bardzo bym chciała w życiu robić.
* Przeprowadziłam się z rodzinnego miasta do Wrocławia
* Pojechałam do pracy w sezonie, było ciężko ale dzięki temu mogłam pozwolić sobie na spełnienie małego marzenia.
* Zorganizowałam wraz z chłopakiem wspólną, a najlepszą imprezę urodzinową, jaką tylko mogłam sobie zamarzyć
* Zdałam wszystkie egzaminy zawodowe oraz maturę, tą z matematyki też!
* Przeżyłam wspaniałą studniówkę
Kilka słów o tym jak na mnie wpłynął owy rok:
Ten rok był dziwnym rokiem... Bardziej zaczęłam się interesować sobą i to nie w sposób egoistyczny, że wszystko dla mnie i ja jestem NAJ NAJ, tylko bardziej zaczęłam dbać o siebie i mój sposób bycia nie krzywdząc przy tym innych. A wszystko zaczęło się od włosów, bo jeszcze w pierwszej połowie roku były w opłakanym stanie... Również zaczęłam bardziej postrzegać świat, staram się zrozumieć dlaczego jest tak, a nie inaczej. Myśleć inaczej na różne tematy, staram się wymykać z pewnych zatartych już schematów. Znów powróciłam do mojego starego zainteresowania, który gdzieś zaginął w czeluściach mojego życia, czyli okultyzm, magia, natura i mam zamiar bardziej się w tym temacie rozwijać, tym bardziej że mam chęci i możliwość. Ktoś może sobie popukać w czoło i powiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak magia.. No, ale każdy ma jakieś swoje osobiste zboczenia.Odkryłam również wiele ciekawych rozwiązań dotyczące urody i nie tylko.
Co mnie bardzo cieszy bo strasznie lubię poznawać niekonwencjonalne
rozwiązania, które można śmiało zastosować w praktyce, a jeśli ma to związek jeszcze z naturą to jeszcze lepiej! Mało w tym roku jeździłam, co mnie strasznie boli, ale mam już kilka pomysłów na przyszły rok tylko musi się oczywiście gotówka i czas zgadzać. Zdjęcia, zdjęcia i jeszcze raz zdjęcia... Bardzo bym chciała je robić, ale czas i brak motywacji powoduje, że wychodzę z wprawy.. Mam setki pomysłów na sekundę co można fajnie zrobić, ale zawsze znajdzie się jakoś wymówka, a że światło, a że tło nie teges itp. itd. Zmienił się również mój sposób bycia, przestałam się, aż tak bardzo przejmować wszystkim, a między innymi ludźmi. Choć dalej wolę trzymać język za zębami niż wypalić z jakimś "nie" potrzebnym komentarzem na jakiś lub czyjś temat, choć mam czasem wrażenie, że owy komentarz jest jak najbardziej na miejscu by dać komuś przysłowiowy kubeł zimnej wody. Natomiast stałam się bardziej otwarta na świat, pomimo moich starań niestety, na ludzi się powolutku zamykam... Ich głupota mnie dobija, jak młotek gwóźdź w deskę, a kontakt z nimi jeszcze na co dzień pogarsza tylko sprawę. Niestety głupotę ludzką nie da się zmienić, dla mnie ktoś może być skończonym debilem i vice versa. Jak żyć?!
To chyba tyle na dzień dzisiejszy ;) a jeśli chodzi o zdjęcia to jest to kilka inspirujących zdjęć z mojego drugiego bloga, na którego gorąco zapraszam. Jestem tam częściej niż tutaj.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz