Kiedy to zleciało? Nawet sama nie wiem.
Żyję po prostu z dnia na dzień, wypalając się w sobie.
Tęsknie za wolnością i poczuciem wszechobecnego szczęścia. Wystarczyła głupia czekolada, która dawała mi uśmiech na twarzy przez cały dzień.
Staram się...
Staram się cieszyć, z każdej małe rzeczy. Przelatujący kolorowy motylek, dziecko biegające za gołębiami na rynku czy też krótka chwila bliskości z nim. Nie umiem. Wszystko mnie przytłoczyło. Nawet życzenia mnie nie cieszą tylko przypominają o tym, że nie osiągam w życiu nic.
Praca, z której nie jestem zadowolona i mam wrażenie, że przez nią stanę się wrakiem człowieka.
Świadomość, że potrzebuję pieniędzy na nowe mieszkanie, a nie mam możliwości by ich zdobyć.
Jestem pod presją, nie do końca przeze mnie rozumianą. Przez nią co raz mniej mnie cieszy. Potrzebuję ratunku. Pomocnej dłoni, która pomoże mi to wszystko udźwignąć inaczej zginę w tym wszystkim.
Każdy nowy dzień powoduje, kolejne łzy, których nikt nie widzi.
Jestem słaba.
Jestem zagubiona.
Jestem sama.
Odliczam tylko dni do wyjazdu. Bym mogła wrócić do swojego bezpiecznego miejsca na ziemi. Choć na chwilę zapomnieć o tym wszystkim.
Czemu życie jest takie trudne?
21 lat... Powinnam być poważna, dojrzała jak truskawki latem, rozważna, a taka nie jestem. Jestem wciąż dzieckiem. Zagubionym dzieckiem poszukującym swojego miejsca. Choć i tak nigdy go pewnie nie znajdę.
Chce wrócić do momentu gdzie wszystko się zaczęło. By podjąć inne decyzje. Zrobić coś inaczej. Niestety nie jest to możliwe, więc zostaje mi mój wewnętrzny smutek.
Co z tego jak kolejny rok mija, a nic się nie zmienia jedynie ilość życzeń na Facebook'u? Chyba nie po to żyjemy by zbierać lajki pod zdjęciem. Tylko po to by spełniać swoje marzenia, by żyć szczęśliwie.
Tak, to chyba będzie mój cel na ten rok.... Zacząć... Nie, żyć szczęśliwie. Tylko jak?
Także, Wszystkiego najlepszego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz