wtorek, 13 czerwca 2017

List do szczęścia

Myślę, że szczęście zaczyna się uśmiechać.
Delikatnie unosi swe kąciki ust.
Też i ja zaczynam się uśmiechać.
Ciężki okres minął. Powoli znajduję swoje miejsce.
Jest kilka aspektów, które wymagają zmiany ale jeszcze nie teraz.
Teraz chwilo trwaj. Troski niech uciekną.
Jesteś tylko Ty i ja.


Drogie szczęście.
Dlaczego jesteś takie ulotne, delikatne, kruche? Nie można Ciebie mieć na wyciągnięcie ręki. Trzeba na Ciebie czekać, czasem dzień, czasem nawet całe życie. A Ty pojawiasz się tylko na chwilę, muskasz swymi ustami i uciekasz pozostawiając pustkę.  Pragnę Cię całą duszą, jestem już zmęczona tym. Nie uciekaj więcej. Zostań tu już na zawsze. Nie rzucaj już kłód pod nogi. Tylko zostań, tego chcę. Chcę byś towarzyszył do końca. By wszystkie problemy znikły daleko gdzieś, bym zapomniała o tym. Nie chce już więcej płakać. Czy proszę o tak wiele? Daj mi chwilę uniesienia, która może trwać. Chociaż... Może już dajesz mi powody, by rano wstać z uśmiechem, by cieszyć się z drobnostek. A ja tego nie dostrzegam.
Teraz póki jesteś, dziękuję Ci że dajesz mi powód by wstać. Tylko nie znikaj zbyt szybko. Doceniam Cię. uśmiechnąłeś się do mnie, więc i ja uśmiecham się do Ciebie. Tylko zostań, głaszcz mnie po policzku, całuj namiętnie w usta, nie odchodź. Jednak jeśli odejdziesz, zabierz ze sobą wszystko co złe. Bym mogła zasypiać w spokoju nie martwiąc się o jutro. Zrobię wszystko co zechcesz, tylko pozostaw mi siebie. Dziękuję, że teraz jesteś, ale pewnie zaraz odejdziesz. Zawsze odchodzisz. Ale teraz póki jesteś, spraw bym się śmiała. Dziękuję za to że nauczyłeś mnie doceniać siebie, zaakceptować to co we mnie złe.
Dziękuję za wszystko co dobre.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz