poniedziałek, 7 sierpnia 2017

.

Uczucie straty i pustki otacza mnie.
Boję się każdego dnia, że stracę coś ważnego.
Świadomość  ta przytłacza mnie, że codzienne czynności są torturą.
Jest lato, słońce, ciepło. Pięknie.
Tęsknie za jesienią, gdzie codziennie pada deszcz.
Wtedy nie mam wyrzutów sumienia, że wolę zostać.



Chyba się staczam.
Utknęłam w martwym punkcie, gdzie nie wiem co robić.
"Artystka" pfff... Jakaś pomyłka.
Sztuka we mnie umarła.
Nie umiem już tworzyć.


Leżę.
Leżę i płaczę.
Z niemocy.
Wymówki.
Zawsze jakaś się znajdzie.

Motywacja. Potrzebuję jej.
Czegoś co pozwoli mi się ogarnąć.
Czegoś co nie pozwoli mi niczego stracić.
Łzy tu nie pomogą.
Stres jedynie opanowuje ciało nie pozwalając nic zrobić.


Na nic nie mam ochoty.
Grać. Spać. Żyć.
Na żadne przyjemności.
Nawet by jechać na wesele i weselić się z szczęścia innych.
Jedynie zamknąć się w skorupie i tam zostać, czekając na lepsze dni, które może kiedyś nadejdą....
Oby...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz